W dni powszednie spowiadamy przed każdą poranną Mszą św. oraz czasie codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu przed Mszą wieczorną. W niedziele i uroczystości zaś w czasie Mszy Świętej.
Po chrzcie nadal grzeszymy. Spowiedź to sposób, w jaki Chrystus przebacza grzechy popełnione po chrzcie i przywraca utraconą przyjaźń z Bogiem. Kapłan nie przebacza „od siebie" — działa w imieniu Chrystusa, mocą otrzymaną w święceniach.
Najpierw dwa pojęcia, bez których nic się nie zrozumie. Kościół rozróżnia:
- grzech ciężki (śmiertelny) — gdy spełnione są naraz trzy warunki: rzecz jest poważna, człowiek wie, że to zło, i robi to dobrowolnie. Taki grzech zrywa więź z Bogiem i trzeba go wyznać na spowiedzi.
- grzech lekki (powszedni) — osłabia więź, ale jej nie zrywa.
Pięć kroków dobrej spowiedzi:
- Rachunek sumienia — szczery przegląd: co zrobiłem źle wobec Boga, ludzi, siebie.
- Żal za grzechy — to najważniejszy warunek. Nie chodzi o łzy, lecz o uznanie: „to było złe i żałuję".
- Postanowienie poprawy — szczera wola, by więcej tego nie robić (nie „gwarancja", że nigdy nie upadnę — wola, by walczyć).
- Wyznanie grzechów przed kapłanem — grzechy ciężkie trzeba wymienić co do rodzaju i liczby; lekkie można, choć nie trzeba.
- Zadośćuczynienie — odprawienie zadanej pokuty i naprawienie wyrządzonego zła (np. oddanie skradzionych rzeczy, przeprosiny).
Niuans, który bywa zgubny. Kto świadomie zataja grzech ciężki ze wstydu, nie tylko nie otrzymuje rozgrzeszenia — popełnia świętokradztwo, a cała spowiedź jest nieważna. Dlatego: nie ma grzechu, którego kapłan by nie słyszał, i nie ma takiego, którego Bóg nie chce przebaczyć. Lepiej powiedzieć wszystko niż „upiększyć" spowiedź.
Lęk numer jeden — moja tajemnica się rozniesie. Wiele osób boi się, że ksiądz komuś powtórzy. Otóż tajemnica spowiedzi jest absolutna i nienaruszalna. Kapłanowi nie wolno jej zdradzić nikomu i pod żadnym pozorem — nawet pod groźbą więzienia czy śmierci, nawet władzom. To jedno z najpoważniejszych zobowiązań w całym Kościele.